Świadectwa
 

Posłuchaj o Bożym
cudownym działaniu!

Cóż to za niesamowity przywilej - doświadczać działania Wszechmocnego Boga w naszym życiu! (Psalm 8) Bóg troszczy się o nas tak bardzo i chce realizować swój wspaniały plan w nas i przez nas, a wszystko co On czyni jest dla naszego dobra. (Rzym 8:28) Co powinniśmy z tym zrobić? Dzielić się ze sobą tym, co przeżywamy i czego doświadczamy w naszym chodzeniu z Bogiem!! (1Tes 5:11) Poniżej znajdziecie świadectwa, które otrzymaliśmy, opowiadające jak Bóg przemienia życie ludzi przez inicjatywę POZIOM12:

 Uzdrowienie
 "Czesc !! chcialabym wam powiedziec o moim uzdrowieniu.Wiec od malego chorowalam na taka chorobe która sie nazywala Koleganoza,czyli inaczej choroba stawów.Bolaly mnie kolana ,nadgarstki(ze nie moglam nawet szklanki utrzymac w reku),i wogole wszystkie miesnie...Pewnego wieczoru modlilo sie za mnie 2 pastorow z Niemiec.Bardzo chcialam byc uzdrowiona przez Boga,i wiecie co Uzdrowil mnie:).Zrobilam badania i pojechalam do Mojej lekarki ktora mnie prowadzila od dziecinstwa,i jak zobaczyla te wyniki nie mogla uwierzyc oczom ze jest tak wszystko dobrze i mowila ze to jest cud bozy:).Bardzo mialam silna wiare wierzylam i sie modlilam zeby bog mnie uzdrowil i mi pomogl i on to uczynil , a wiecie dlaczego bo mnie kocha tak samo jak was:) dzieki za przeczytanie mojego swiadectwa papapa"
  stella
 
 Zwycięstwo w Chrystusie!!!
 "Chcę powiedzieć wszystkim braciom i siostrom,nie wątpcie!!Bóg jest wspaniały i może wszystko!!Przekonuje sie codziennie o tym.Pewnej niedzieli na nabożenstwie odwiedzili nas Amerykanie-studenci z liderem.Gdy wyszłam na środek aby sie modlić,lider grupy Amerykańskiej mi powiedział,że mam Dar Ewangelizowania!To było moje pragnienie....Mam tyle wizji,tyle pomysłów na przyszłość...Aby głosić Jedynego Boga i jego Słowo!!!Jestem mu tak wdzięczna że dotknął mojego serca,że mogłam go poznać!!!Alleluja!!!Chwała Mu!!!"
  Malutka
 
 
 "Witam Wszystkich!! Moje świadectwo może nie bedzie jakieś wyjątkowe.Ale mimo tego chciałam się z wami nim podzielić.Ostatnio było ze mną niedobrze.Czułam że się staczam.Postępowałam źle,należałam do "rzeczywistego" świata.Było mi z tym bardzo źle.Ale nie wiedziałam co z sobą mam zrobić,jak sobie pomóc.Byłam kiedys na dwoch konferencjach,czułam się po nich jak nowo narodzona,ale po krótkim czasie moja dusza powracała do tego szarego świata.Wiedziałam że tracę Boga,przyjaciół...Wszystko co jest dobre...Powracały doły...Łukasz-chłopak z ktorym sie zwiazałam po mojej drugiej konferencji,zostawił mnie po jakimś czasie...Bardzo to przeżyłam.Po tym straciłam jakikolwiek sens życia...Obwiniałam sie...uwazałam ze jestem do niczego...że nikt mnie nie kocha...Były ze mną coraz większe problemy,opuściłam się w nauce...szatan zagoscił w mojej duszy...to było okropne...po miesiacu zwiazałam sie z nastepnym chłopakiem-Kamilem,obiecywał mi "złote góry",że nie jest taki jak jego "poprzednik".Zaufałam mu...bo inne miał do mnie podejscie...Wierzyłam wkoncu ze teraz bedzie inaczej!!jednak myliłam sie...Niewiele sie różni od Łukasza...Kolezanki ze zboru pewnego dnia mi powiedziały o wyjeździe do Czchowa.Powiedziałam sobie:"musze tam pojechac!!Bo to moja ostatnia deska ratunku!!"innego rozwiązania nie widziałam.Wiedziałam ze ten wyjazd mi pomoże.Podniose sie,juz nie bede błądzić.Niestety na wyjazd pojechałam w złym nastroju.Przez to ze głowe miałam "zaśmieconą" zmartwieniami i cierpieniem.To było okropne uczucie!!Kiedy jechaliśmy autobusem to napisałam wiersz o Kamilu.Oto on:"Coś nie tak" Coś sie dzieje cos nie tak, Czy to naszego rozstania jest znak? Teraz jest jakoś dziwnie, Czekam co z tego wyniknie. W mojej głowie jest teraz pełno złych myśli, Jak narazie mój mózg nic nie wymyśli. A tak dobrze miedzy nami było, Lecz czuje ze sie zawaliło. To szczescie sie skonczyło, Na palcach ukradkiem sie zmyło. No i jaka to sprawiedliwośc na tym swiecie, Skoro ta miłość sie tak szybko wyniesie? Tak wspaniale byc miało, ale jak mleko ze szklanki sie wylałp. Jetses inny niz wczesniej. Nie jestes tym chłopakiem z ktorym sie wygłupiałam, Nie ten do ktorego bajerowałam. On był wspaniały, Wiem nie był doskonały. Ale to był chłopak ktory mnie przytulił,wysłuchał,rozsmieszył, Chłopak ktory mi poradził,martwił sie o mnie,Swa obecnoscia cieszył. Był bardzo Kochany dla mnie, Mowił ze zawsze bedzie miał czas dla mnie. Zawsze na niego moglam liczyc to wiedziałam, Dlatego z nim byc chciałam. Co mam zrobic? Zeby to sie skonczyło mam pozwolic? Jade teraz na wyjazd przede wszystkim z tego powodu, Aby te wszystkie problemy,zmartwienia oddac Bogu. Niech on to wszystko załatwi, Niech on sie o to martwi. Nie chce zeby to sie skonczyło tak jak z Łukaszem, Ze miałam doły,było mi z tym źle,że obwiniałam sie! Ze jak rozstaniemy sie to powiem tylko -trudno, Zeby mi nie było z tego powodu smutno. Abym sie nie załamała, Abym przez Ciebie nie płakała! Ale mam nadzieje ze sie wszystko ułoży, I że pieknie wszystko potoczy! Taka byłam przed wyjazdem. Lecz juz na koncercie uwielbienia poczułam sie inaczej.Działo sie ze mną cos dziwnego.Zaczełam płakac!Ale wiedziałam ze Duch Świety dotknął mojego Serca!!zaczełam sie z powrotem modlic,uwielbiałam z powrotem Boga!!tak jak kiedys!To Było wspaniałe przezycie!!Lecz szatan probował manipulowac jeszcze moją psychiką,bo byłam jeszcze słaba.Ale wierzyłam że Bóg mi pomoże!Jeszcze sporo mi brakuje do całkowitego nawrocenia ale wiem że Bóg dał mi siłe i miłość!!dzieki ktorej moge normalnie i szczesliwie zyc!!On jest moim przyjacielem na ktorego moge liczyc,on mnie nie opusci!!nawet jak ja go zawiode!ale na pewno mnie nie skresli!!Wiem tez ze teraz czekają na mnie próby,ktore osadza jak dalej bede zyc.Ale ja sie nie dam Szatanowi!!!Allelujah!!!"
  Szczesliwa
 
 Ta pewność jest cudowna!
 "Po tej konferencji bardzo męczył mnie jeden temat: ściaganie. Zawsze to robiłam i stało się to dla mnie po prostu normalne. I właśnie ta myśl mnie przeraziła: jak grzech mógł stac sie dla mnie czyms normalnym ? No i przestałam sciągać. Moje oceny nie są moze lepsze ale mam pewność, że na nie zasługuję w 100% i ta właśnie ta pewność jest cudowna!!!"
  Klaudia
 
 Poziom 12
 "Poziom 12 jest najlepszy!"
  Maciek
 
 Hej!
 "To b. dobre."
  Jakoob
 
 
 "Poziom12 to najlepsiejsza konferencja...... Tu Bóg zmienia ludzi.Nie bylo mnie tylko na 2 konferencjach i moge wam powiedziec ze to wszystko ma sen.....Tu Bóg naprawdezmienia ludzi. Zmienil mnie, wiec moze zmienic kazdego.Wiem ze Bóg dziala wszedzie, ale ludzie którzy sa w podobnym wieku,kiedy sie spotkaja i modla sie razem sa o wiele bardziej otwarci na Boga. To nie o to chodzi ze On Lepiej dziala na konferencji, tylko my jestesmy bardziej otwarci na niego. Niemoge doczekac sie kolejnej konferencji..... Do zobaczenia"
  Marcyś
 
 Moje swiadectwo
 " Jakże wspaniale jest mówić „Amor omnia vincit”, co znaczy miłość przezwycięża wszystko. Kiedyś usłyszałem historię o tej wspaniałej istocie, jaką jest to uczucie, które w nas jest i na zawsze pozostaje. Wystarczy, że znajdziemy się na samotnej wyspie, na której mieszka miłość, a widząc swą twarz w lustrze wody potrafimy dostrzec największy możliwy dar, jakim zostaliśmy obdarzeni. Ten zaszczyt to bycie dziećmi Bożymi. Może to mieć każdy człowiek, który uzna, że Jezus jest wszystkim we wszystkim ku wszystkim. Mamy też wspaniałego Tatusia, który chociażby pozwala nam oddychać z Jezusem. A co to znaczy oddychać? No cóż, powierzać wszystkie ambicje, plany tylko Temu, do którego należą nasze wszelkie troski, problemy. Weźmy głęboki wdech, rozejrzyjmy się wokół nas, zobaczmy, że inni tez są zakłopotani. Zobaczmy, że nie ma człowieka bez kompleksów, bez problemów. Możemy się zamknąć, nie wychodzić z domu. Możemy tez wypuścić powietrze, zrobić wydech. I szczerze współczuć, akceptując się wzajemnie takimi jakimi jesteśmy. Idąc na cały świat głośmy dobrą nowinę wszelkiemu stworzeniu. Budujmy więc nowe fundamenty, póki jeszcze mamy czas, póki jeszcze nie przyszedł Ten kto ma klucze do księgi żywota. Bowiem to nasz Baranek. Nasz król i zbawca. On nas połączył i dał nam wieczną światłość, abyśmy do wolności zostali powołani. Dzięki Bogu mam cudowne życie. Chociaż nie łatwe, ale kocham Jezusa, w nim mam nadzieje, pokój, radość. Z nim przeżyłem naprawdę wiele. Cóż bym bez Niego mógł uczynić? Wszystko, co mam od niego jest. Pamiętam jak niegdyś na studiach trzymał mnie mocno za ręce. Pewnego razu była zbiórka na łapówkę. Ja odmówiłem, bo uznałem, ze alkohol szkodzi zdrowiu, i że to w ogóle zły zwyczaj. Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że czynię dobrze. Takie miałem poznanie, którego staram się trzymać. Ale tak, koledzy z ławki dając ten niby prezent, wyraźnie podkreślili, kto dał pieniądze, a kto nie. Zostawili karteczkę. Myślałem, że to już koniec. Ale pozostawiłem to Bogu, staczając bój modlitewny. Potem przez 4 semestry miałem jeszcze zajęcia z tym nauczycielem. I zawsze na zakończenie wpisywał mi w indeks śliczną piąteczke. Koledzy byli zaskoczeni. Z pewnością Was ciekawi jak to się stało, że Jezus zawitał w moim życiu. Miałem pięć lat kiedy zetknąłem się z Biblią, a już wiedziałem, że tego mam się trzymać. I tak było, zawsze co wieczór siadałem i czytałem to wspaniałe bogactwo, stając się przez to coraz bardziej szczęśliwy. Mając ogromne problemy w rodzinie, potrzebowałem jakiegoś pewnego stabilnego źródła wiedzy. Jak skończyłem około siedem lat rodzice przestali chodzić do kościoła tracąc jakikolwiek kontakt z wierzącymi. Więc Bóg dla mojej jednak ukochanej rodziny został uboczu. Takie potraktowanie Boga szybko zaowocowało. Z biegiem lat stawaliśmy się coraz nerwowi, coraz bardziej biedni, coraz bardziej zagubieni. Mnie pozostała samotność. W praktyce zostało mi samodzielne poznawanie Słowa Bożego. Musicie wiedzieć, że zawsze się uznawałem za gorsze dziecko. Dokuczał mi niedosłuch, sięgający ponad 60%. Jednak to nie przeszkadzało mi w nauce. Widziałem wyraźnie moc Bożą, jak nieraz udawało mi się zdobyć ocenę celującą. Tak więc podstawówka z wyróżnieniem ukończona. Szkoła średnia podobnie. Ale jednak wiecznie sam. Wiecznie unikałem rożnego rodzaju imprez klasowych. Nawet pamiętam jak wychowawca założył się z moją mamą o to że namówi mnie na wycieczkę. Niestety nie udało mu się to. Lata mijały. Po drodze zdobywałem doświadczenie w budownictwie, które silnie ukształtowały mój charakter. Tata miał firmę budowlaną. Tak więc zatrudnienie zawsze było, ale po 15 godzinach pracy nie chciało mi się nic - tylko spać. Ale pewnej nocy przyszedł do mnie Jezus, jak spałem. Skąd wiedziałem ze to on? Tej radości nie da się nikomu podrobić. A jaki spokój wtedy miałem, nawet nie można opisać. Jednak z nikim o tym nie rozmawiałem, bo nie miałem z kim. Pewnego dnia gdy jako 15-latek pracowałem z betoniarka nagle zaczął padać deszcz. Kiedy odłączałem od prądu to mieszadło, kopneło mnie. I tak czy owak straciłem na 20 min przytomność. A wtedy byłem u Boga i powiedział żebym wracał, ze to jeszcze nie czas abym zasnął. I tak wróciłem. Nikt nie zauważył mego zniknięcia. A ja powstałem i dalej robiłem. Czas leciał.... Stawałem się coraz bardziej nerwowy. A tutaj na świat przyszła moja mała siostrzyczka Kamileczka... Była taka różowiótka jak miała jeden dzien. Nigdy nie zapomnę jak ją przewijałem, jak stawiała pierwszy krok, to takie miłe uczucie. W międzyczasie przyjąłem chrzest. Ach, co to był za dzien. Niestety, bez rodziców, woleli jechać na zakupy do Makro. A ja w ciągu jednego dnia stałem nad rzeką, gdzie przyjąłem chrzest w obecności wiernych. Rok jeszcze minął zanim zacząłem chodzić do zboru. Wreszcie zacząlem. Pierwsze trzy lata przebiegły gładko. Chodziłem na nabożeństwo, choć samotnie. Ale od roku prowadzę siostrę na szkółkę. Więc troszkę zaczyna się układać. Po 15 latach mama znowu wróciła do zboru. Chociaż urazy pozostają dalej w sercu, to mam nadzieje, że jak za dawnych lat mama poczuje się szczęśliwa. A nie muszę chyba przekonywać nikogo, że chodząc 5 lat do zboru, nikt może nawet nie znać twojego imienia. Ludziom to obojętne jak nie poczują zaangażowania po naszej stronie. Wiec jak się nie otworzę na ten świat to najprawdopodobniej nigdy nie będę miał przyjaciela. Co do Jezusa – to czuje Jego obecność codziennie. Na zakończenie mam propozycje pracy: Zatrudnię od zaraz! Chętnych do: - dźwigania krzyża codziennego, niosąc pomoc tym, którzy jej najbardziej potrzebują; - walki z samym sobą w stawaniu się świętszym i bardziej doskonałym, dając uśmiech tym którym go brakuje; Zapewniam: - ręce, na których będą odciski z pracy; - kolana bolące, których nie wolno wyprostować; - zapłatę w Królestwie Niebieskim. Jak powiadam Bóg miłością jest, a jego żywe słowo prowadzi nas na sklepienie prawdy i wolności. Do tego bowiem zostaliśmy powołani, aby wszędzie widzieć Jego najpiękniejsze i najcudowniejsze oblicze. W miłości Bożej bądźmy prowadzeni, niech Nam nigdy nie zabraknie życiowego pędu do skarbu mądrości Wasz braciszek w wierze"
  Daniel
 

 

 
 

Masz świadectwo?

Jeśli chcesz dodać swoje świadectwo musisz być zarejestrowany.
 
     
Jeszcze nie jesteś zarejestrowany? Kliknij tutaj by zostawić swoje dane.
 
 

Ob. Jana 12:10-11
"..A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego.."

 
© 2005 Poziom 12. | Home | Konferencje | Biblioteka | Świadectwa | Kontakt | Webmaster | Twoje Konto | Loguj